wtorek, 31 lipca 2012

Rozdział siedemnasty

Szarpałem się jak tylko mogłem, ale Harry nie chciał mnie puścić. Patrzyłem morderczym spojrzeniem na mojego rywala, którego z kolei w żelaznym uścisku trzymał Liam.

- Puszczaj mnie do cholery! - wrzasnąłem na przyjaciela, ale on pozostał nie wzruszony.

- Jak się uspokoisz. - odparł łagodnie.

- Chcę go tylko zabić! - powiedziałem odwracając głowę.

- Dobre. - brunet prychnął z pogardą.

Poczułem jak krew zaczyna się we mnie gotować. Nie wytrzymałem i w końcu udało mi się wyrwać Harremu. Rzuciłem się w stronę chłopaka, jednak zaraz obok mnie znalazł się Niall i Hazza.

- O co w ogóle wam poszło? - spytał Horan.

- Ta gnida próbuje odbić mi dziewczynę! - warknąłem patrząc z nienawiścią na Mulata. - Przyznaj że od początku ci się podobała i wkurza cię to że wybrała mnie a nie ciebie! - krzyknąłem.

- Co ty pieprzysz!? Nie lecę na Sarę! - krzyknął Zayn.

Chłopcy widząc że coraz bardziej się nakręcam pociągnęli mnie trochę do tyłu, abym był jak najdalej od bruneta. Starałem się trochę uspokoić, ale nie szło mi najlepiej. Odwróciłem głowę i mój wzrok napotkał gazetę otwartą na artykule.

Kiedy zobaczyłem zdjęcie na którym Sara i Zayn się całowali, moje serce przeszył ten sam ból co na początku. Liam jako pierwszy zorientował się na co patrzę. Puścił Malika patrząc na niego niepewnie i wziął gazetę do ręki. Kiedy przeczytał artykuł popatrzył najpierw na mnie a później na Zayn'a, który gniewnie wpatrywał się we mnie

- Puśćcie mnie. - szepnąłem do Harrego i Niall'a.

Chłopcy wahali się chwilę ale wykonali moją prośbę. Odwróciłem się na pięcie i ruszyłem w kierunku drzwi. Chwyciłem za klamkę i spojrzałem za siebie. Cała trójka patrzyła na mnie smutnym wzrokiem. Zerknąłem na Zayn'a który przyglądał mi się z dziwnym błyskiem w oczach. Pokręciłem nieznacznie głową i wyszedłem na korytarz.

Skierowałem się do swojego pokoju i gdy tylko się tam znalazłem od razu rzuciłem się na łóżko.
Po głowie chodziło mi mnóstwo myśli naraz. Coś tu jest nie tak. On coś ukrywa. A może to po prostu ja mam coś z głową.

Przewróciłem się na lewy bok i mój wzrok momentalnie zatrzymał się na komórce, która leżała na szafce nocnej. Telefon aż do mnie krzyczał "Zadzwoń do niej!" Usiadłem na łóżku i patrzyłem na to durne urządzenie wahając się.

W końcu wziąłem je do ręki i wybrałem numer do Sary, a następnie przyłożyłem telefon do ucha. Z każdym kolejnym sygnałem bałem się coraz bardziej. A co jeśli powie mi że te zdjęcia są prawdziwe? Nie żebym jej nie ufał, ale w tej chwili chyba nie myślałem logicznie.

- Louis? - usłyszałem nagle a moje serce zamarło.

 - Hej. - powiedziałem cicho przełykając ślinę.

-Coś się stało? - spytała. Słyszałem w jej głosie nutkę zdziwienia i smutku.

-Nie, znaczy tak, znaczy ja.. no ten.. - zacząłem się plątać.

- Chodzi o ten artykuł, prawda? - spytała drżącym głosem.

- Tak. - powiedziałem w końcu. - Ja już nie wiem co mam myśleć. - dodałem.

Usłyszałem jak Sara zaczyna płakać, a moje serce zaczęło bić mocniej. Nie odzywałem się czekając aż to ona zacznie mówić.

- Owszem wyszłam z nim wtedy, ale to nie tak. - zaczęła. - Chłopcy przyszli do nas i świetnie się bawiliśmy, ale kiedy Liam i Niall wrócili do domu, a ja widziałam Harrego i Anę jacy są szczęśliwi i w ogóle.. - urwała i usłyszałem jak cicho szlocha. Poczułem że moje oczy także są pełne łez. - To tak bardzo bolało. - szepnęła, a po moim policzku spłynęła samotna łza. - Wtedy Zayn zaproponował abyśmy gdzieś wyszli, a ja się zgodziłam. Kiedy później odwiózł mnie do domu, przytuliłam go na pożegnanie nic więcej. Wiem jak to wygląda na zdjęciu bo widziałam je. Pewnie uważasz że to co mówię jest kłamstwem, ale taka jest prawda. Louis kocham tylko ciebie. - powiedziała cicho.

- Przepraszam że mnie nie było przy tobie. - szepnąłem.

- Muszę kończyć. - odparła po chwili ciszy.

- Kocham cię. - powiedziałem, a po chwili się rozłączyła.

* * *
Nie mogłam z nim dłużej rozmawiać, to było dla mnie zbyt wiele. Potrzebowałam trochę więcej czasu.

Nadal byłam w moim domu, jednak wiedziałam że muszę pogadać z Aną. Podniosłam się do pozycji siedzącej, schowałam komórkę do kieszeni i przetarłam mokre od łez oczy. Postawiłam nogi na podłodze, a następnie skierowałam się do drzwi. Zawroty głowy już mi minęły więc nie bałam się że nagle się wywrócę.

Zeszłam na dół i od razu usłyszałam że mama krząta się po kuchni. Niepewnie stanęłam w progu i obserwowałam każdy ruch mojej rodzicielki. Chyba musiała wiedzieć że tu stoję, bo nie była zdziwiona kiedy mnie zobaczyła. Uśmiechnęłam się do niej nieśmiało, a ona zrobiła to samo.

- Lepiej się już czujesz? - spytała.

- Tak już jest ok. - powiedziałam. - Ja już chyba pójdę. - dodałam po chwili.

- Ależ kochanie możesz zostać, ja cię nie wyganiam.

- Wiem mamo, ale Ana się będzie martwiła. - odparłam podchodząc bliżej.

- No dobrze, ale może zamów taksówkę. Nie chcę żebyś zasłabła gdzieś po drodze. - powiedziała uśmiechając się do mnie.

Pokiwałam głową, wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po taksówkę. Dziesięć minut później usłyszałam dźwięk klaksonu. Przytuliłam mamę na pożegnanie i poprosiłam by ucałowała ode mnie tatę.

Wyszłam z domu i skierowałam się do stojącej na ulicy taksówki. Podałam mężczyźnie adres i rozsiadłam się wygodnie w fotelu.

Nawet się nie zorientowałam kiedy dojechaliśmy na miejsce. Zapłaciłam za kurs i wysiadłam. Weszłam do domu Any starając się nie robić zbyt wielkiego hałasu, jednak nie za dobrze mi to wyszło.

Moja przyjaciółka wyszła z salonu, by sprawdzić kto przyszedł. Zauważyłam że miała lekko zaczerwienione oczy. Kiedy mnie ujrzała odetchnęła z ulgą i przytuliła mnie mocno. Odwzajemniłam uścisk starając się zapanować nad cisnącymi się do oczu łzami.

- Sara przepraszam za to co powiedziałam. To było nie fair w stosunku do ciebie, zważywszy na fakt że jesteśmy przyjaciółkami. Zachowałam się jak głupia kwoka. - powiedziała dziewczyna kiedy odkleiłyśmy się od siebie.

- Ja też przepraszam. Zareagowałam zbyt gwałtownie. Miałaś prawo tak pomyśleć widząc to zdjęcie. - powiedziałam uśmiechając się do niej lekko.

- Nawet nie wiesz jak podle się czuję. - szepnęła.

Przyciągnęłam ją do siebie i przytuliłam. Nie chciałam żeby czuła się winna. Naprawdę miała prawo pomyśleć że łączy mnie coś z Zayn'em widząc te głupoty.

Poszłyśmy do salonu i pierwsze co zauważyłam do pudełko truskawkowych lodów, Nutellę, żelki i wiele innych słodyczy leżących na stoliku. Podeszłam bliżej, wzięłam pudełko z lodami i usiadłam na kanapie. Ana zgarnęła czekoladę i usiadła obok mnie. Siedziałyśmy tak pół wieczoru oglądając filmy, aż w końcu zmorzył nas sen.

* * *
*Dwa miesiące później*

Dzisiaj nareszcie wracamy do Londynu. Już się nie mogę doczekać kiedy w końcu wsiądziemy do samolotu.
Kończyłem się właśnie pakować, kiedy usłyszałem ciche pukanie, a następnie w progu stanął mój przyjaciel. Widząc jego szeroki uśmiech sam musiałem się uśmiechnąć. Chłopak był bardzo podekscytowany bo za kilkanaście godzin miał się zobaczyć ze swoją ukochaną. Nigdy nie pomyślałbym że nasz drogi Harold się zakocha. Zawsze był typem flirciarza i nie potrafił zbyt długo wytrzymać z jedną dziewczyną, ale jak widać ludzie się zmieniają.

Loczek skoczył na moje łóżko i zaczął przyglądać się temu co robiłem. Spojrzałem na niego, uniosłem brwi i uśmiechnąłem się lekko.

- Przyszedłeś w jakiejś konkretnej sprawie? - spytałem.

- Co ty taki nie w sosie? Stary wracamy do Londynu!!! - wydarł się. - USA jest niezłe ale jednak Londyn jest dużo lepszy. - powiedział szczerząc się jak głupek.

- Czy ma to coś wspólnego z tym że mieszka tam pewna dziewczyna? - zapytałem zasuwając zamek walizki.

- Zamknij się. - powiedział rzucając we mnie książką która leżała na łóżku. - Nie mów że nie cieszysz się że wreszcie zobaczysz Sarę.

- Pewnie że się cieszę, ale między mną a Sarą jeszcze nie jest tak jak dawniej. - odparłem siadając obok niego. - Owszem gadaliśmy parę razy przez telefon ale to nie to samo. Kurczę sam już nie wiem. - jęknąłem.

- Będzie dobrze zobaczysz. - powiedział.

Spojrzałem na niego i uśmiechnąłem się pod nosem. Chłopak odwzajemnił ten drobny gest, a ja w zamian zacząłem czochrać jego włosy. Hazza chcąc się bronić zaczął mnie łaskotać co sprawiło że zacząłem się wydzierać na całe gardło. Nagle do pokoju wpadł zaniepokojony Liam. Kiedy nas zobaczył pokręcił głową z dezaprobatą i wyszedł jak gdyby nigdy nic. Za chwilę drzwi znowu się otworzyły i w progu stanął Paul.

- Chłopaki koniec tych wygłupów! Zabierać swoje rzeczy i za dziesięć minut chce was widzieć na dole. - powiedział i wyszedł.

Popatrzyliśmy po sobie i zaczęliśmy się niekontrolowanie śmiać. Minęło kilka minut zanim się uspokoiliśmy. Harry podniósł się z łózka i poszedł do swojego pokoju po walizki. Westchnąłem cicho nadal uśmiechając się pod nosem. Wstałem na równe nogi, wziąłem walizkę i wyszedłem z pokoju.

Droga na lotnisko trwała godzinę. Czas szybko nam minął bo non stop się wygłupialiśmy co doprowadzało Paul'a do białej gorączki. Kiedy znaleźliśmy się przed wielkim budynkiem, wysiedliśmy z vana i ruszyliśmy do wejścia. Hazza przez cały czas skakał jak małe dziecko przez co ludzie patrzyli na nas jak na wariatów.

Półgodziny godziny później byliśmy już w samolocie. Siedziałem pomiędzy Harrym i Zayn'em. Co do Mulata to przeprosiłem go za moje zachowanie. Chłopak nie żywił do mnie urazy i nadal zachowywaliśmy się jak najlepsi przyjaciele.

Wyciągnąłem słuchawki i włączyłem Bon Joviego. Ok może to nie jest mój ulubiony gatunek muzyczny, ale byłem ciekawy co muzyka tego gościa ma w sobie, że Sara tak bardzo ją uwielbia.
Rozsiadłem się w fotelu i zatracając się w muzyce myślałem o mojej rudowłosej dziewczynie.

* * *
Dziś wieczorem chłopcy przylatują do Londynu. Jestem strasznie szczęśliwa, bo bardzo za nimi tęsknie. Moja radość jest jednak niczym w porównaniu z tym co czuje moja przyjaciółka. Już od tamtego tygodnia odlicza dniu do przyjazdu swojego ukochanego.

Siedziałam właśnie w pokoju próbując znaleźć coś wygodnego, co mogłabym ubrać, kiedy drzwi się otworzyły i na łóżko wskoczyła szczęśliwa Ana.

- Kochanie te spodnie odpadają. - powiedziała a ja uniosłam brwi. - Twój brzuszek jest już okrąglutki, będzie ci niewygodnie. - wytłumaczyła.

- Chyba nigdzie nie pójdę. - jęknęłam zrezygnowana i rzuciłam spodniami o podłogę.

- Nawet tak nie mów. Jedziemy tam razem. - powiedziała. - A może ta sukienka? - spytała pokazując mi znalezisko.

- Ty widziałaś jaka jest pogoda? Poza tym kiedy pojedziemy na lotnisko będzie jeszcze chłodniej. - odparłam.

- Jezu nie mogliście jeszcze zaczekać z tym dzieckiem? - jęknęła przeszukując stos ciuchów.

Zmrużyłam gniewnie oczy, ale ona nic sobie z tego nie robiła. Westchnęłam cicho i popatrzyłam na mój brzuch. Na mojej twarzy od razu zakwitł uśmiech. Zawsze myślałam że dziecko będę mieć w wieku dwudziestu pięciu a nie osiemnastu lat. Pogładziłam z czułością mój zaokrąglony brzuch nadal uśmiechając się do samej siebie.

Ana westchnęła głośno a ja odwróciłam się w jej stronę. Kiedy zobaczyła że na nią patrzę zarumieniła się lekko. Uśmiechnęłam się do niej, a ona zrobiła to samo.

- Saruś nie musisz się stroić. Jesteś w ciąży i ma ci być wygodnie. Poza tym i bez tych świecidełek jesteś śliczna - powiedziała dziewczyna.

- Dzięki. - uśmiechnęłam się do niej.

Odszukałam w stercie moich ciuchów szare dresy i włożyłam je na siebie. Do tego wzięłam białą bokserkę i byłam prawie gotowa. Poszłam do łazienki i rozczesałam moje rude włosy. Kiedy wróciłam do pokoju Any już nie było. Założyłam białe vansy, wzięłam komórkę i zeszłam na dół.

Siedziałam w salonie oglądając telewizję, kiedy przyszła moja przyjaciółka. Miała na sobie ciemne dźinsy, białą bokserkę, granatową marynarkę i białe conversy. Uśmiechnęłam się na jej widok.

- Zadzwonię po taksówkę. - oznajmiła i wyciągnęła telefon.

Dziesięć minut później usłyszałyśmy dźwięk klaksonu., więc wyszłyśmy z domu. Wsiadłyśmy do taksówki, Ana podała adres i ruszyliśmy.

* * *

Wreszcie wylądowaliśmy. Tak strasznie się cieszę że w końcu wróciliśmy do domu. USA jest świetne, ale Londyn i tak zawsze będzie na pierwszym miejscu.

Kiedy w końcu wysiedliśmy z samolotu od razu ruszyliśmy na halę przylotów, gdzie miały czekać dziewczyny, gdyż bagażami miał się zająć Paul.

W oddali zobaczyłem rudowłosą dziewczynę, a moje serce na moment zamarło, by następnie zwiększyć obroty o sto procent. Czułem że moje nogi robią się jak z waty, a ręce zaczynają się pocić.Przełknąłem głośno ślinę, a chłopcy spojrzeli na mnie zmartwieni. Harry poklepał mnie po ramieniu i uśmiechnął się, chcąc dodać mi trochę otuchy.

Z każdym następnym krokiem czułem coraz większy strach. Miałem ochotę odwrócić się i uciec jak najdalej, ale wiedziałem że to bez sensu. Nagle dziewczyny odwróciły się. Kiedy zobaczyłem jej cudowną buźkę mimowolnie się uśmiechnąłem. Wyglądała jeszcze piękniej niż dwa miesiące temu.

Harry puścił się biegiem do przodu i wziął swoją dziewczynę w ramiona. Ludzie patrzyli na niego jak na wariata, a my śmialiśmy się w najlepsze. Kiedy podeszliśmy do nich wszyscy zaczęliśmy się ze sobą witać.Wszyscy oprócz mnie i Sary. Bałem się do niej podejść. Przez cały czas spoglądałem na nią kątem oka i zauważyłem że ona też na mnie zerka. Czułem jak moje serce zaczyna bić coraz szybciej.

Poczułem jak ktoś mi kładzie rękę na ramieniu. Odwróciłem się i zobaczyłem uśmiechniętego Harrego.

- Przestań tak na nią zerkać i podejdź do niej. - powiedział chłopak.

- Nie wiem czy to dobry pomysł. - odparłem.

Loczek pokręcił głową z uśmiechem i popchnął mnie wprost na Sarę. Dzięki Bogu zdążyłem wyhamować. Stanąłem przed dziewczyną czując się jak kompletny idiota, bo nie wiedziałem co robić. Czułem na sobie spojrzenia przyjaciół, co jeszcze bardziej mnie stresowało.

Spojrzałem na dziewczynę, która przyglądała mi się, przygryzając delikatnie wargę. Wyglądała tak słodko. Miałem ochotę wziąć ją w ramiona i wpić się w jej cudowne usta.

- Hej. - szepnęła.

- Hej. - powiedziałem cicho.

Patrzyliśmy sobie w oczy, nie wiedząc co dalej. Jak to możliwe że jeszcze niedawno potrafiliśmy gadać godzinami, a teraz nie mogliśmy wydusić nawet jednego słowa.

Przeczesałem nerwowo włosy, spuściłem głowę i westchnąłem cicho. Nagle stało się coś czego się nie spodziewałem. Sara podeszła do mnie i wtuliła się we mnie mocno. Na początku trochę mnie to zdziwiło, ale parę sekund później przestałem się nad tym zastanawiać i przytuliłem ją rozkoszując się tą chwilą.

Kiedy odsunęliśmy się od siebie zerknąłem na jej brzuch. Przyznam że wyglądała z nim jeszcze bardziej pociągająco. Sara widząc czemu się przyglądam oblała się rumieńcem, a ja uśmiechnąłem się pod nosem.

- Dobra wracajmy już do domu. - odezwał się Zayn. - Głodny jestem, a samolotowe żarcie jest beznadziejne.

Popatrzyliśmy na niego zdziwieni, a on nie wiedział o co nam chodzi.

- Spodziewałabym się tego po Niall'u, a nie po tobie. - powiedziała Ana.

Zaczęliśmy się śmiać, a Malik wzniósł oczy ku niebu. Kiedy się uspokoiliśmy ruszyliśmy w stronę wyjścia. Wiedziałem, że to, iż Sara mnie przytuliła wcale nie musiało coś znaczyć, więc zamiast wziąć ją za rękę po prostu szedłem za nią.

Jako że było już trochę późno ustaliliśmy że odwieziemy dziewczyny do domu i spotkamy się jutro. Przez całą drogę z lotniska chłopcy opowiadali dziewczynom o USA, koncertach, wywiadach i innych bzdetach.

Nie brałem udziału w tych opowieściach, bo zamiast tego wolałem nacieszyć się widokiem mojej ukochanej.
Gdy podjechaliśmy pod domu Any pożegnaliśmy się z dziewczynami i wróciliśmy do siebie.

Kiedy tylko znaleźliśmy się w progu domu, każdy ruszył do swojego pokoju. Położyłem się na łóżku i wpatrując się w sufit rozmyślałem o dzisiejszym dniu.

Cóż myślałem że spotkanie moje i Sary będzie wyglądało gorzej, a tu proszę taka miła niespodzianka. Wiem że jeszcze trochę czasu minie zanim będzie między nami tak jak wcześniej, ale jesteśmy na dobrej drodze.
Wyciągnąłem komórkę z kieszeni i wybrałem dobrze znany numer. Odebrała po dwóch sygnałach.

- Louis, coś się stało? - spytała.

- Nie, po prosu chciałem usłyszeć twój głos. - powiedziałem.

Dziewczyna zaśmiała się cicho, a na mojej twarzy od razu zagościł szeroki uśmiech.

- Dobrze że już wróciliście. - szepnęła.

- Też tak myślę. - odparłem. - Dobrej nocy. - dodałem po chwili.

- Dobrej nocy, - powtórzyła i rozłączyła się.


______________________________________________

Yeah!! W końcu napisałam ;D
Podoba się? xD
No to chyba trochę się wyjaśniło ^^
Wiecie, tak sobie myślałam że może uda mi się przeciągnąć to opowiadanie tak do 20-25 rozdziałów, ale nie obiecuję.
Pozdrawiam ;*
@Twinkleineye

35 komentarzy:

  1. Jezu genialne *.* Fuck yeah, mam nadzieję, że Sara i Louis się zejdą na dobre ^^ Co do Zayna to ten cały fotomontaż był nie fair ale wydaje mi się, że to zdjęcie i sytuacja nie była jakoś specjalnie zamierzona ;)
    Tak czy tak rozdział GE-NIAL-NY, czekam na więcej !^^ Cieszę się, że jeszcze nie kończysz tego opowiadania :D Po prostu jesteś genialna <3

    U mnie dzisiaj jeszcze pojawi się nowy rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej zajebisty rozdział *.*
    Cieszę się, że jednak troche jeszcze pociągniesz tą piękną historię. :>

    Zapraszam do mnie. :>
    http://onelove-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. dziewczyno, totalnie rozpierdzielasz system!! ;**
    dobrze, że to z Zaynem to nic poważnego i teraz będzie wszystko dobrze się układać :)
    Sara pewnie wróci do Lou <3
    czekam na NN ;**

    wieczorem pojawi się kolejny rozdział! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wooow! Fantastyczny, a najlepsza końcówka <3 Sara i Louis się już zbliżają (Awww.. <3 ) Ciekawa jestem czy dziecko to chłopiec czy dziewczynka :D

    Czekam na nexta i cieszę się że jeszcze będziesz pisać to opowiadanie :D

    my-moments-1d.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawe :>

    http://styles-vogue-fashion.blogspot.com/ zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. NO i wreszcie chyba sa na dobrej drodze do pogodzenia się;d chyba ze przeciagniesz opowiadanie to moze jeszcze Mulat coś namiesza xD
    czekam na koljeny rozdział;p

    http://urealizbe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Niech oni się wreszcie pogodzą xd Ale chociaż dobrze, że go przytuliła a nie stała jak kołek. Świetny rozdział. Czekam na kolejny. ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie nowy rozdział :)
    http://u-never-know-when-love-will-get-u.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeny... Kolejny świetny rozdział <3 Czekam na następny.
    Zapraszam do mnie na forever-young-directioner.blogspot.com.
    Mam też prośbę. Jak pojawi się nowy rozdział to daj mi znać w komentarzu u mnie ;) Z góry dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Louis jest taaaaki słodki i niewinny <3 Dobrze, że Sara postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i wykonała "pierwszy" krok :) Wydaje mi się, że Lou będzie idealnym tatą, a reszta chłopców najlepszymi wujkami :D
    Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. SARA I LOU muszą się zejść !Tak na sto procent! Jasne? Jak nie to ja Cię znajde.
    kocham twoje opowiadanie ; ***..

    OdpowiedzUsuń
  12. swietny , bardzo mi się podoba . ! :3
    czekam na nexta . ! <3 .
    Niech oni się w końcu pogodzą . ! :3
    pozdraiwam . xd
    I zapraszam do mnei :
    http://onedirectioninmyheart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapraszam do mnie na www.seconddirection.mylog.pl ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej, więc może od początku, weszłam tu z ciekawoście bo zostawiłaś ten adres na moim blogu i szczerze bardzo mi się podoba, a wiec iż musisz być wyjątkowa, gdyż czytam opowiadanie hetero. Ogólnie czytam takich może 5-6 z sentymentu i z racji tego iż zaczełam czytać je już bardzo dawno, ale co Cię to. Wiem, iż długie komentarze dają więcej motywacji więc postaram się taki nabazgrać. Hazza i Ana to najsłodsze istotki jakie stąpają po ziemi. Sara i Lou to najwięksi pechowcy, bo zawsze coś stanie na ich drodze. Powiem Ci, że akacja z Dan i Li z początku mnie totalnie rozjebała. Nie mogłam się przestać śmiać. Strasznie się pokomplikowało osatnimi rozdziałami, ale dobrze że już się wszystko ustabilizowało. Czekam na kolejny i pozdrawiam. :)
    Ps. Oczywiście będę Cię informować, o ile jeszcze cokolwiek napiszę. ;p

    OdpowiedzUsuń
  15. wr, faajne, cudowne, zajebiste..itd. < 3
    Kocham to opowiadanie.
    Czekam na kolejne.
    Pozdrawiam . x

    OdpowiedzUsuń
  16. u mnie nowy rozdział, zapraszam:*

    http://urealizbe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. hej, od pewnego czasu prowadzę blog
    hard-bland-sensitive.blogspot.com - z przyjaciółkami
    mam nadzieję, że zajrzysz i wyrazisz swoją opinię na temat tego, co piszemy, bo bardzo liczy się dla nas zdanie innych blogerów, odwdzięczymy się tym samym :)
    jeśli ci się spodoba to zapraszamy do obserwowania :)

    przy okazji zapraszam też na
    closedindreams.blogspot.com - blog tylko mojego autorstwa :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgodnie z prośbą informuję o nowych rozdziałach ;) Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie kolejny nowy rozdział. Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny , boski rozdział <3
    zapraszam do mnie:
    http://whereverigo.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapraszam na bloga -> http://lifeisacontinuousgame.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. super piszesz ;)
    czekam na kolejne notki ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Supeer *____*
    Wszystkie rozdziały od samego początku przeczytałam na raz :3
    Czekam na więceej :***

    OdpowiedzUsuń
  24. Wow, świetnie piszesz :)
    Dziękuję za odwiedziny ;*

    OdpowiedzUsuń
  25. Nowy rozdział u mnie, zapraszam :)
    http://u-never-know-when-love-will-get-u.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. genialne .. świetne!
    ____________________________
    bardzo proszę - weź udział
    w konkursie na moim blogu.
    Do wygrania bon 100$ i paczka
    sierpniowa shinybox! Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  27. Miałam informować, a więc... na illeate1d.blogspot.com pojawił się 1 rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  28. No bardzo fajny blog, tylko trochę posmutniałam wtedy kiedy w małej ilości rozdziałów opisałaś sytuacje porwania Lou :( ALe ogólnie bardzo fajne opowiadanie liczę na to, że nie skończy ci się wena po tym jak Sara urodzi to dziecko. :)

    ~Alice

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajnie ^^ Zapraszam do mnie i może zostawisz ślad po sobie ??
    jednospojrzenieonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Zayn ;D Niezła pisarka z ciebie ^^

    OdpowiedzUsuń
  31. świetny jest, tak delikatnie się czyta : )
    www.calm-island.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. u mnie kolejny rozdział :) Zapraszam na forever-young-directioner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń