niedziela, 19 sierpnia 2012

Epilog

*Cztery miesiące później*

Siedzieliśmy w siódemkę przed telewizorem oglądając kreskówki jednocześnie zajadając się przeróżnymi słodyczami. Przez to że moi współlokatorzy odżywiają się w tak okropny sposób wyglądam teraz jak słoń. Louis ciągle powtarza mi że jestem śliczna, ale to mój chłopak i musi tak mówić.

A wracając do tematu. Kiedy tak siedzieliśmy i się wygłupialiśmy poczułam silny ból. Skrzywiłam się i chwyciłam za brzuch oddychając ciężko. Najśmieszniejsze jest to że nikt z obecnych nie zauważył że coś jest nie tak.

- Louis? - szepnęłam.

Zero reakcji. I to nie tylko ze strony mojego narzeczonego, ale także moich przyjaciół.

- Louis ja rodzę! - krzyknęłam czując kolejny skurcz.

- Co!? - aż się poderwał z kanapy. - Przecież termin masz za dwa tygodnie! - panikował.

- To powiedz to swojemu synowi a nie mi! - warknęłam.

- Spokój! - Liam jako jedyny zachowywał trzeźwość umysłu.

Ana i Harry usiedli obok mnie mówiąc żebym się uspokoiła i oddychała. A czy ja robiłam coś innego?  Nie spierałam się z nimi tylko wykonywałam ich polecenia. Znowu się skrzywiłam czując kolejny skurcz. Dlaczego to musi być takie bolesne?

- Ana i Harry jedziecie z nami. - powiedział Payne.

Gołąbeczki spojrzały na niego zdziwione. Właściwie też nie wiedziałam o co mu chodzi.

- Nie ważne! Pomóżcie jej wstać i szybko do samochodu, bo ona zaraz nam tu urodzi! - podniósł trochę głos. - Zayn, ty i Niall pojedziecie drugim samochodem i przy okazji weźmiecie mamę Sary. - dodał po chwili biorąc kluczyki do samochodu.

Chłopcy skinęli głowami, a my wyszliśmy z domu. W samochodzie siedziałam pomiędzy Aną i Louis'em. Mój chłopak był strasznie zdenerwowany. Starał się nie zwracać na niego uwagi tylko skupić się na oddychaniu.

Do szpitala dojechaliśmy w ciągu dziesięciu minut, ponieważ Liam prowadził jak wariat. Dziwię się że nas policja nie zatrzymała. Kiedy zatrzymaliśmy się przed wielkim budynkiem, Harry wyleciał z samochodu, by powiadomić lekarzy czy kogoś tam. Ana, Louis i Liam pomogli mi wysiąść z samochodu i wolnym krokiem ruszyliśmy w stronę wejścia. Gdy byliśmy przy drzwiach pojawił się loczek i pielęgniarka z wózkiem. Kobieta kazała mi usiąść na nim i ruszyliśmy.

- Czy będzie ktoś obecny przy porodzie? - spytała pielęgniarka.

Przez chwilę panowała cisza, a po chwili odezwała się moja przyjaciółka.

- Ja. - powiedziała cicho.

Zdziwiłam się że to nie mój chłopak będzie tam ze mną, ale może to i lepiej. Biedaczek był tak przerażony że  jeszcze by tam zemdlał.

- Dalej państwu nie wolno wejść. - odezwała się kobieta gdy stanęliśmy przed jakimiś drzwiami. - Niech pani to założy. - podała coś mojej przyjaciółce, a ona posłusznie założyła to na siebie.

- Będziemy czekać! - usłyszałam jeszcze głos Liam'a.

* * *
Siedzieliśmy na korytarzu dopiero do dziesięciu minut, a ja już nie mogłem wytrzymać. Chodziłem w kółko mamrocząc pod nosem. Harry próbował mnie uspokoić, ale nie za bardzo go słuchałem. Nagle usłyszałem że ktoś się do nas zbliża. Odwróciłem się w tamtym kierunku i zobaczyłem Niall'a, Zayn'a i mamę Sary. Hazz i Li zerwali się na równe nogi i podeszli do nich, a ja razem z nimi.

- Co z Sarą? - odezwała się pani Collins.

- Poród trwa dopiero jakieś piętnaście minut. - powiedział Liam. - Ana jest tam razem z nią. - dodał po chwili.

Kobieta skinęła głową i uśmiechnęła się do nas ciepło. Chłopcy także pokazali swoje ząbki. Także chciałem się uśmiechnąć, ale byłem tak przerażony że nie mogłem zrobić nawet tego. Usiedliśmy grzecznie na krzesłach i czekaliśmy.

Minęły już dwie godziny i jeszcze nic nie wiemy. Miałem ochotę wejść na tą salę i zrobić cokolwiek, ale Liam jako nasz Daddy mnie pilnował. Zrezygnowany siedziałem na krześle i wpatrywałem się w swoje buty, kiedy ktoś obok mnie usiadł. Podniosłem głowę i zobaczyłem Harrego. Chłopak uśmiechnął się do mnie przyjaźnie i podał mi kubek z kawą. Wymusiłem na sobie uśmiech i wziąłem od niego ciepły napój.

- Spokojnie, ona rodzi a nie umiera. - poklepał mnie po ramieniu.

Wywróciłem oczami i upiłem łyk kawy.Właśnie w tym momencie drzwi się otworzyły i przed nami stanęła pielęgniarka. Wszyscy zerwaliśmy się z krzeseł i podeszliśmy do niej.

- Który z panów jest ojcem? - spytała.

- Ja. - odezwałem się.

- Gratuluję ma pan ślicznego, zdrowego synka. - powiedziała z uśmiechem.

Chłopcy rzucili się na mnie i zaczęli mi gratulować. Uśmiechnąłem się do nich i poczułem jak do moich oczu napływają łzy. Byłem strasznie szczęśliwy.

- Możemy zobaczyć się z Sarą? - spytałem.

- Naturalnie. Panna Collins została właśnie przewieziona do sali. Proszę tylko żeby to nie było długo. Młoda mama musi wypocząć. - uśmiechnęła się delikatnie i podała nam numer sali w której leży moja dziewczyna.

Gdy stanęliśmy przed drzwiami, chłopcy powiedzieli że poczekają na mnie na korytarzu. Do środka wszedłem tylko ja i jej mama. Kiedy ją zobaczyłem do moich oczu znowu napłynęły łzy.

- Hej kochanie. - powiedziała jej mama podchodząc bliżej.

- Hej. - szepnęła uśmiechając się.

- Cześć. - pocałowałem ją w czoło.

W tym momencie Ana ulotniła się z sali mówiąc że chcę się zobaczyć z Harry. Nie zatrzymywaliśmy jej, bo wiedzieliśmy że i tak nie zostanie.

- Gdzie mały? - spytała pani Collins.

- Powinni zaraz go przywieźć. - odparła Sara.

- Jak się czujesz? - spytałem po chwili.

- Jestem wykończona. - uśmiechnęła się krzywo.

 Drzwi od sali otworzyły się i do pomieszczenia weszła pielęgniarka z naszym dzieckiem na ręku. Sara usiadła ostrożnie na łóżku, a kobieta podała jej chłopca. Rudowłosa uśmiechnęła się do malca, a w jej oczach pojawiły się łzy.

- Jaki on śliczny. - powiedziała jej mama. - Może zostawię was samych. Później przyjdę, - dodała.

Pożegnała się z córką i wyszła z sali. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy. Nie wiedziałem co zrobić. W końcu Sara spojrzała na mnie i uśmiechnęła się wesoło.

- No chodź tutaj. - skinęła na mnie.

Wstałem z krzesła i podszedłem do niej. Kucnąłem obok niej i uśmiechnąłem się ciepło patrząc na moje dwa największe skarby.

- Jest piękny. - szepnęła wpatrując się w naszego synka.

- Bo ma taką piękną mamę. - powiedziałem patrząc na nią.

Sara spojrzała na mnie, a na jej policzkach pojawiły się delikatne rumieńce. Zbliżyła swoją twarz do mojej i musnęła moje usta. Jesteśmy razem od jakiegoś roku, a ja nadal nie mogę uwierzyć że to prawda.

- Chcesz go potrzymać? - spytała.

Przestraszyłem się trochę, ale Sara mnie uspokoiła. Ostrożnie podała mi małego, a ja bałem się poruszyć. Nie chciałem mu zrobić krzywdy, był taki maleńki. Zaśmiałem się cicho widząc jak się uśmiecha. Sara patrzyła na nas rozczulająco, a po jej policzku spłynęła jedna łza, którą szybko starła. Oddałem jej małego i usiadłem z powrotem na krześle.

W tym momencie do sali wpadli moi przyjaciele. Chyba znudziło im się czekanie na korytarzu. Sara uśmiechnęła się na ich widok, a oni zrobili to samo.

- Kurczę, ale ty jesteś podobny do Lou. - powiedział Liam.

- Dokładnie to samo pomyślałem. - odezwał się Harry.

Pokręciłem głową, uśmiechając się do nich. Przez kilka następnych minut chłopcy wypytywali Sarę jak się czuję i tym podobne.

- Jak damy mu na imię? - spytałem po jakimś czasie.

- Hmmm. - zamyśliła się. - Może Nate? - spojrzała na mnie.

Moi przyjaciele pokiwali głowami na znak że im się podoba. Przyznam że mi także przypadło to imię do gustu.

- No Nate, witaj w naszej zwariowanej rodzinie. - powiedział Hazz uśmiechając się.

Spojrzeliśmy na niego i zaczęliśmy się śmiać. Z tym uśmiechem na ustach wkroczyliśmy w nasze nowe życie.


________________________________________
Tak wiem beznadziejny, przepraszam.
Nie miałam już żadnych pomysłów i chciałam to skończyć.
Może kiedyś napiszę dalszą część tego opowiadania, zobaczymy.
PS.Kto byłby chętny do czytania? ;)
Pozdrawiam, kocham was! <3
@Twinkleineye

25 komentarzy:

  1. masz rację pisz dalej :D
    uwielbiam to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  2. Co ty mówisz, cudowny epilog! Szkoda, że już koniec :(
    A jeżeli zdecydowałabyś się kontynuować, to zgłaszam się na chętną do czytania! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny :3
    Ja byłabym bardzo chętna ! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest zajebisty, a nie beznadziejny. ;D Urodziła takiego małego Lou. Haha. xd Też chce mieć takiego syna *__* xd Jak już pisałam świetny epilog. Następna część? Ja chętnie będę czytać ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. ej zajebisty . ! Tylko szkoda że to koniec. zgłaszam się że będę czytać, jeśli będzie kontynuowała te opowiadanie.. taki mały Lou aww ;3

    OdpowiedzUsuń
  6. http://onedirection-wwbjw.blogspot.com/ Nowy rozdział. Zapraszam. xx

    OdpowiedzUsuń
  7. epilog jest genialny!
    i szczęśliwe zakończenie :D
    przykro mi, że go zakończyłaś, ale jak będziesz go dalej kontynuować, ja z pewnością go będę czytać! ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny, cudowny i genialny epilog <333
    Mam nadzieje, że kiedyś jeszcze powrócisz do tego bloga i bd go kontynuowała ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. No i jest happy end :) Naprawdę świetne opowiadanie, piękny epilog :) hehe, mały lou :) fajnie by było jak byś kontynuowała bloga

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny epilog! Pisz dalej! ;)
    Od razu mówię jak będziesz pisać dalej to na pewno i na 10000000% będę czytać. :D

    Mały Lou ;D Słodko!
    Czekam na kolejne twoje opowiadania i zapraszam do siebie --> onelove-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam cały blog , i powiem szczerze wciągnęło mnie *.* Zajebiście piszesz :*
    Zapraszam do mnie ; jessica-swan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. No tak, jak zwykle musiałam uronić łzę. haha, mały Louis. Musi być liczny . :D ^^ ja z chęcią bym czytała, przecież wiesz . ;>
    hm, szkoda, że to już Epilog .;'( będę tęskniła za tym blogiem, dlatego z niecierpliwością, czekam na kolejny blog.
    pozdrawiam serdecznie . ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  13. jest świetny , jak zawsze z resztą .
    szkoda że koniec, ale epilog naprawdę ci się udał

    OdpowiedzUsuń
  14. Droga Niewiasto, Kobieto, i tak dalej.
    Twoje opowiadanie jest godne miszcza. Nie wierze, ze w pewnym momencie odechciało mi się go czytać.
    Zakończyłaś je w pięknym stylu i jestem absolutnie za, żebyś kontynuowała je dalej.
    Nie będę pisać długiego komentarza, nie jestem o tego zdolna. Teraz życzę tylko powodzenia w następnych opowiadaniach i wiele sukcesów w życiu!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja ! Ja jestem chętna do czytania kontynuacji !:D
    Cudoownie, szkoda , że to już koniec :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajny;d podoba mi się^^;d a 2 część brzmi świetnie!;d na pewno bym czytała:)

    OdpowiedzUsuń
  17. genialny napewno z checia przeczytam dalsza część czekam na nn.

    zapraszam
    http://mystoryaboutonedirection-milly.blgspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Do czytania ja zawsze chętna ;) Epilog świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. O jak słodko. Ja oczywiście będę chętna. Gratuluję świetnego opowiadania <3<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  20. Awww ! <3 Świetne ! jaa również będę czytać ;) Zapraszam również do siebie ;P http://my-love-my-heart-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. super;)
    Ja też będę czytać;)))
    Zapraszam do mnie http://emmma9982.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. ;c
    Już koniec?Tak przywiązałam się do tego bloga...
    Przynajmniej masz nowe opowiadanie,tak? ;]
    Bardzo chętnie poczytam.
    Jeżeli ktoś chciałby poczytać moją historię z 1d to zapraszam : http://stereo-heartsx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. przeczytałam całego bloga i powiem Ci masz talent. wszystko piszesz z taką precyzją i aż chcę się czytać i chce .

    Dzięki za wejście do mnie.
    karolcia. ♥

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny rozdzialik!! ;** Tymczasem u mnie nowy rozdział.. Mam nadzieję, żę Ci się spodoba... Napiszesz swoją opinię w komentarzach? A może zostaniesz obserwatorem? Zapraszam! - http://really-true-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. ciekawie bardzo się zapowiada, mam ndzieje, ze bede miala okazje przeczytac wiecej ;)

    OdpowiedzUsuń