czwartek, 19 lipca 2012

Rozdział czternasty

Kiedy podjechaliśmy pod dom, wziąłem swoją walizkę i skierowałem się do domu, a następnie od razu do swojego pokoju. Nie chciałem na razie gadać z chłopakami, ale wiedziałem że i tak zaraz wpakują mi się do sypialni. Położyłem się na łóżku i przymknąłem powieki, a parę sekund później usłyszałem jak drzwi od mojego pokoju otwierają się. Niechętnie podniosłem się do pozycji siedzącej i spojrzałem na Liam'a, Niall'a i Zayn'a.

- Naprawdę chciałeś wyjechać? - spytał Payne.

Wzruszyłem ramionami i opadłem z powrotem na poduszki. Wziąłem głęboki oddech, a w moje nozdrza uderzył intensywny, cudowny zapach skóry mojej ukochanej.

- Louis, co się dzieje? - zapytał Horan.

- Sara jest w ciąży. Przeze mnie prawie poroniła, a na dodatek mnie nienawidzi. Myśli że ją zdradziłem z Eleanor, bo jakiś bałwan wysłał prasie jakiś durny fotomontaż. - powiedziałem szybko.

Odwróciłem głowę i spojrzałem na resztę zespołu. Chłopcy stali nieruchomo nie wiedząc co powiedzieć, ale jeden z nich miał dziwny wyraz twarzy. Olałem to i spojrzałem na Hazzę, który opierał się o framugę i przysłuchiwał się naszej rozmowie.

-  Lou.. - zaczął Liam.

- Chcę zostać sam. - przerwałem mu.

Chłopcy skinęli głowami i zaczęli wychodzić z mojego pokoju. Harry także chciał wyjść, ale go zatrzymałem.

- Hazz, zostań. Chcę pogadać. - powiedziałem cicho.

Loczek uśmiechnął się lekko, podszedł do mojego łóżka i usiadł obok mnie. Siedzieliśmy wspólnie przez jakieś dwie godziny, gadając o wszystkim i o niczym, chociaż właściwie, to gadaliśmy dużo o tym co się ostatnio działo. Mój przyjaciel może i nie miał zbyt dużego doświadczenia, ale starał się jak tylko mógł, za co byłem mu cholernie wdzięczny. Przyznam, że dobrze mi zrobiła ta rozmowa.

W końcu Harry powiedział, że musi spadać, bo chce się jeszcze nacieszyć Aną. Podziękowałem mu, że posiedział ze mną i chłopak wyszedł z pokoju.

Siedziałem bez ruchu dobre dwadzieścia minut, kompletnie nie wiedząc co robić. W końcu wyciągnąłem telefon i tym razem wpatrywałem się w niego, albo raczej w zdjęcie, które było na tapecie, a mianowicie  w zdjęcie mojej najcudowniejszej istotki. Poczułem jak do oczu napływają mi łzy, ale szybko się ogarnąłem. Muszę być twardy. Przez chwilę zastanawiałem się czy do niej zadzwonić, bo przecież Harry powiedział mi, że Sara nie chciała abym wracał do USA. Może moja sytuacja nie jest taka zła? Mimo to, coś w środku nie pozwoliło mi wybrać tego cholernego numeru.

* * *
Całą trójką wyszliśmy z pokoju Lou i każdy poszedł w swoją stronę. Skierowałem się do swojego pokoju, zamknąłem drzwi i położyłem się na łóżku. Czyli wszystko idzie tak jak planowałem. Sara jest na niego wściekła i chyba się rozstali. Teraz muszę się tylko do niej zbliżyć. Wiem jak to wygląda. Niszczę związek mojego przyjaciela dla własnych korzyści, ale to nie do końca tak jest. Już wcześniej Sara bardzo mi się podobała, a teraz chyba się w niej zakochałem. Naprawdę trudno mi było patrzeć na ich szczęście. Jednak kiedy teraz patrzę jak Louis cierpi, czuję się jak skończony drań i jest mi naprawdę głupio, że zrobiłem mu coś takiego, ale chyba nie na tyle, aby się do tego przyznać.

* * *
Ana wyszła jakieś półgodziny temu, a ja już czuję się samotna. Dziewczyna obiecała mi, że nie piśnie moim rodzicom ani słówkiem o tym, że jestem w ciąży. Moja matka pewnie dostałaby zawału, albo coś w tym stylu, bo przecież ledwo mi pozwoliła mieszkać z Lou. Wiedziałam, że prędzej czy później i tak się dowiedzą (tak jak Louis), ale lepiej żeby to było później. Nie jestem jeszcze gotowa, by im powiedzieć.

Spojrzałam na okno, za którym powoli robiło się już ciemno i poczułam jak moje policzki robią się mokre. Automatycznie przetarłam je wierzchem dłoni. Sięgnęłam po telefon, który leżał na stoliku obok mnie.

Uśmiechnęłam się delikatnie, gdy zobaczyłam zdjęcie Tomlinsona wciąż widniejące na tapecie. Widząc jego słodki uśmiech, poczułam się jak idiotka. Jak mogłam tak postąpić? Ale co mam myśleć, kiedy widzę zdjęcie mojego chłopaka, całującego się z inną dziewczyną. Jak mam mu teraz zaufać?

Wybrałam jego numer, jednak od razu się rozłączyłam. To zły pomysł. Jak będzie chciał, to sam zadzwoni. Odłożyłam komórkę na bok i przymknęłam powieki, próbując zasnąć.

~~`~~
Właśnie wypisali mnie ze szpitala. Lekarz kazał mi na siebie uważać, ale pewnie będzie mi ciężko słuchać jego zaleceń. Ana przyjechała z One Direction (bez Lou) odebrać mnie. Przez nich poczułam się jak mała dziewczynka.

Wyściskałam wszystkich i poszliśmy do ich mini vana. Zayn zabrał ode mnie torbę z moimi rzeczami, których nie było znowu tak dużo. Sama chciałam ją zanieść, ale chłopak uparł się, że nie powinnam dźwigać. Jestem w ciąży, a nie śmiertelnie chora. Nie upierałam się jednak, jak chce niech mnie wyręcza.

W samochodzie usiadłam między swoją przyjaciółką, a jej chłopakiem. Droga do domu Any minęła nam szybko i w miłej atmosferze. Żadne z nas nie wspomniało o Tomlinsonie, ale może to i lepiej.

Dwadzieścia minut później byliśmy na miejscu. Panna Taylor zaprosiła całą bandę do środka, nie zdając sobie chyba sprawy z tego co robi. Siedzieliśmy całą paczką śmiejąc się i gadając różne głupoty. Wszyscy skakali wokół mnie, starając się aby było mi wygodnie i w ogóle. Szczerze mówiąc, stawali się trochę upierdliwi, ale przez grzeczność nic nie mówiłam.

Około godziny szesnastej Liam i Niall postanowili już wrócić do domu, tak więc zostałam ja, Zayn i nasze gołąbeczki, które nie zwracały uwagi na nic poza sobą. Malik zaproponował, abyśmy poszli do MSC Jako że i tak nie miałam nic lepszego do roboty, a nie chciałam patrzeć na moich przyjaciół, okazujących sobie czułość, zgodziłam się.

Kiedy powiedzieliśmy, że wychodzimy, nawet nie zareagowali. W knajpce dużo gadaliśmy. Chłopak opowiadał mi o swojej rodzinie i przyjaciołach z Bradford. Świetnie mi się z nim rozmawiało. Mulat nie poruszał drażliwych dla mnie tematów, za co byłam mu wdzięczna. Około godziny dwudziestej Zayn odwiózł mnie do domu Any.

- Dzięki że mnie namówiłeś na to wyjście. - powiedziałam kiedy staliśmy pod drzwiami. - Nie wytrzymałabym w ich towarzystwie. - zaśmiałam się, zerkając w stronę domu.

- Nie ma sprawy. - powiedział z uśmiechem. - Trzymaj się.- dodał i przytulił mnie na pożegnanie.

- Na razie. - odparłam odwzajemniając uścisk.

Weszłam do domu, ściągnęłam buty i skierowałam się w stronę pokoju. Po drodze zauważyłam Anę i Harrego. Siedzieli w salonie na kanapie i patrzyli sobie głęboko w oczy. Wywróciłam oczami, mimo że gdzieś tam w środku poczułam ukłucie zazdrości.

Weszłam do sypialni, przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka. Leżałam tak przez parę minut w zupełnej ciszy, kiedy drzwi się otworzyły i w progu zobaczyłam moją przyjaciółkę. Uśmiechnęłam się do niej ciepło, przesunęłam się trochę i poklepałam miejsce obok. Dziewczyna w podskokach podeszła do mnie i wskoczyła pod ciepłą kołdrę.

- Gdzieście zwiali z Zayn'em? - spytała.

- Poszliśmy do MSC. Mówiliśmy wam! - wytknęłam jej z uśmiechem.

- Wiesz, byłam trochę zajęta. - zaśmiała się.

- Nie dało się nie zauważyć. - powiedziałam wywracając oczami.

Ana znowu zaczęła się śmiać. Uśmiechnęłam się do niej i poczochrałam jej idealną fryzurę. Szatynka pocałowała mnie w policzek, życząc dobrych snów i zwiała do swojego pokoju.

Leżałam tak przez chwilę, a następnie wzięłam komórkę, którą położyłam na szafce nocnej. Żadnej wiadomości od Louis'a. Może mu już nie zależy? Kiedy ta myśl przemknęła mi przez głowę, poczułam ból w podbrzuszu. Zaczęłam delikatnie gładzić ręką bolące miejsce.

- Masz rację kochanie. Nie mogę tak myśleć. - szepnęłam.

Leżałam tak jeszcze parę minut, aż w końcu zmorzył mnie sen.

~~`~~ 
Otworzyłam oczy i po raz pierwszy od jakiegoś czasu czułam się naprawdę wypoczęta. Leniwie wstałam z łóżka, ubrałam kapcie i szlafrok, a następnie spojrzałam na zegarek. Było już po dziesiątej. No to już się nie dziwię, że jestem taka wyspana.

Skierowałam się w stronę drzwi i wyszłam na korytarz. Od razu usłyszałam śmiechy dobiegające z salonu. Czyżby chłopcy przyszli? Zeszłam schodami na dół i zobaczyłam Niall'a i Zayn'a oglądających jakieś kreskówki i zajadających się naleśnikami. Podeszłam do nich po cichu i dałam im po buziaku w policzek.

- Hej chłopcy. - powiedziałam z uśmiechem.

- Hej śliczna. - powiedział Horan.

Poczułam, że moje policzki robią się czerwone. Dawno nie słyszałam komplementu i to jeszcze z ust przyjaciela mojego chłopaka. Tak, nadal uważam Lou za mojego chłopaka. Przecież oficjalnie nie zerwaliśmy ze sobą. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Malika.

- Jak się czujesz? - spytał.

- Całkiem nieźle jak na kogoś kto prawie poronił. - powiedziałam krzywiąc się.

Chłopcy patrzyli na mnie nie wiedząc co powiedzieć. Uśmiechnęłam się więc do nich ciepło i poczochrałam im włosy. Zayn zaczął narzekać, że zniszczyłam mu fryzurę, co sprawiło że razem z Horanem zaczęliśmy się głośno śmiać. Kiedy się uspokoiłam, ukradłam blondynowi jednego naleśnika i skierowałam się do kuchni.

- Ej ja to chciałem zjeść! - jęknął.

- Pójdziemy do Nandos to ci coś kupię. - powiedziałam odwracając się do niego.

Błękitne oczy chłopaka zaświeciły się, a na twarzy pojawił się słodki uśmiech. Zaśmiałam się na ten widok i weszłam do kuchni. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to Hazza w różowym fartuszku.

Chłopak stał przy kuchence i smażył naleśniki, Ana natomiast wyjadała Nutellę ze słoika. Pokręciłam głową, podeszłam do loczka i jemu też dałam buziaka w polik. Chłopak trochę się wystraszył, ale kiedy mnie zobaczył wyszczerzył się jak przygłup.

- O, hej Sara. - powiedział z uśmiechem.

- Hej. - odparłam. - Co wy tak wcześnie? - spytałam.

 - Nudziło się nam w domu. - wyjaśnił.
-
 A gdzie Liam?

- Został w domu z Lou, a później jest umówiony z Danielle. - powiedział.

Skinęłam głową i podeszłam do przyjaciółki zabierając jej słoik z czekoladą. Dziewczyna patrzyła na mnie takim wzrokiem, jakbym jej psa zabiła. Stanęłam obok niej i teraz razem podjadałyśmy. Harry przyglądał się nam z wielkim bananem na twarzy.

- No co? - spytałam. - Jestem w ciąży i mam zachcianki.

Chłopak wybuchnął śmiechem, a ja udając obrażoną wyszłam z pomieszczenia kradnąc Anie czekoladę. Poszłam do salonu i usiadłam pomiędzy chłopakami, którzy nadal tępo wpatrywali się w telewizor. Leciała właśnie bajka, którą lubiłam kiedy byłam młodsza. Właśnie, młodsza. Teraz to wszystko wydawało mi się głupie i w ogóle bez sensu, jednak moich towarzyszy bardzo to śmieszyło. Horan sięgnął po słoik, który wciąż tuliłam do siebie. Widząc to schowałam go szybko za siebie. Chłopak patrzył na mnie maślanymi oczami, a ja kręciłam głową.

- Spadaj, Nutella jest moja! Mówiła ci już, że zabiorę cię później do Nandos. - powiedziałam.

- Dobra, niech będzie. - zgodził się po chwili.

Kiedy znudziło mi się gapienie na durne kreskówki, poszłam na chwilę do swojego tymczasowego pokoju, przebrałam się w normalne ciuchy i wróciłam do salonu, gdzie byli już wszyscy.

Siedzieliśmy w salonie jedząc smakołyki przygotowane przez Hazzę, oglądaliśmy filmy i graliśmy w dziwne gry wymyślone przez chłopców. Jako że nie mogę się zbytnio przemęczać w większości zabaw nie brałam udziału.

- Sara, to prawda że potrafisz grać na gitarze? - w pewnym momencie spytał Zayn.

- Owszem. - potwierdziłam.

- Ha! - krzyknął Niall. - Mówiłem ci! Wisisz mi pięć paczek żelków! - chłopak aż skakał z radości.

Widząc zbolałą minę Mulata zaczęliśmy się śmiać. Chłopak zapytał czy mogłabym coś zagrać. Powiedziałam, że nie zabrałam gitary z domu, a wtedy Horan wystrzelił jak z procy, by chwilę później wrócić z najcudowniejszym instrumentem świata.

Blondyn podał mi go, a ja przez chwilę zastanawiałam sie co zagrać. Spojrzałam na moją przyjaciółkę i już wiedziałam. Przyłożyłam palce do strun, a parę sekund później pokój zalały dźwięki dobrze mi znanej piosenki. Ana aż pisnęła rozpoznając utwór swojego idola.

Chłopcy patrzyli na nią jak na wariatkę, a ja powiedziałam tylko "fanka" i grałam dalej. Po paru nutach panna Taylor nie wytrzymała i zaczęła śpiewać, co jeszcze bardziej zdziwiło chłopców, a zwłaszcza Harrego. Ana ma naprawdę świetny głos i mogłaby śpiewać zawodowo, ale ona wciąż powtarza, że robi to dla przyjemności.

Kiedy skończyłyśmy chłopcy zaczęli nami bić brawo, co sprawiło że na moich policzkach znowu pojawiły się rumieńce. Nie lubię jak ktoś mnie chwali albo prawi komplementy, bo myślę wtedy że ludzie uważają mnie za lepszą od innych, a tak wcale nie jest.

Spojrzałam na telefonie która godzina. Była już siedemnasta. Ale ten czas szybko leci. Spytałam się Niall'a czy chce iść do tego Nandos, a chłopak w ciągu pięciu sekund czekał na mnie przy drzwiach. Wszyscy zaczęliśmy się z niego śmiać, a on nie wiedział o co chodzi. Spytałam resztę czy idą z nami, ale powiedzieli że wolą zostać.

W drodze do Nandos niewiele rozmawialiśmy, ale cisza między nami nie była krępująca. Kiedy byliśmy już w restauracji, chciałam iść zamówić coś dla chłopaka, ale powstrzymał mnie.

- Sam sobie coś kupię, chyba że wolisz zbankrutować. - powiedział z uśmiechem.

- No dobra. - zgodziłam się i usiadłam przy stoliku.

- A ty chcesz coś? - spytał.

- Możesz mi wziąć wodę. - powiedziałam.

Blondyn skinął głową i ruszył złożyć zamówienie. Chłopak wrócił po około dziesięciu minutach z tacą pełną jedzenia i butelką wody dla mnie. Gapiłam się na niego jak sroka w gnat, a on uśmiechnął się tylko słodko.

- Opowiedz mi coś o swoim rodzinnym mieście. - poprosiłam.

- Co tu dużo opowiadać. Mullingar to najcudowniejsze miejsce na świecie. - powiedział przeżuwając coś w rodzaju hamburgera.

- A może coś więcej. - uśmiechnęłam się zachęcająco.

Irlandczyk pokręcił głową, ale zaczął opowiadać tak jak wczoraj zrobił to Zayn. Niall powiedział mi też o tym jak się czuje, kiedy "fani" mówią mu że nie nadaje się do zespołu i inne przykre rzeczy. Jak można go nie lubić? Chłopak jest mega uroczy i po prostu miły, nie rozumiem tych ludzi.

- Jak to jest być gwiazdą? - spytałam próbując zmienić temat.

- Nie czuję się jak gwiazda. Po prostu robię to co kocham, jednocześnie uszczęśliwiając innych . - powiedział łagodnie.

Uśmiechnęłam się delikatnie patrząc w jego błękitne oczy. To nie sprawiedliwe, żeby tak kochana osoba tak bardzo musiała cierpieć przez głupotę innych osób.

W pewnym momencie po całej sali rozniósł się dźwięk dzwonka mojego telefonu. Wyciągnęłam go szybko, spojrzałam na wyświetlacz i odebrałam.

- Hej Harry, coś się stało? - spytałam.

- Jest tam Niall? Chyba ma wyłączony telefon. Muszę z nim pogadać. - powiedział.

- Pewnie, że jest. Już ci go daję. - odparłam.

Podałam komórkę blondynowi mówiąc ciche "Harry". Chłopak wyciągnął rękę, wziął telefon i przyłożył go do ucha.

- Co jest? - spytał. - Jak to jutro wracamy do USA?...No chyba że tak... Niedługo będziemy... No na razie. - powiedział i się rozłączył.

- Co się stało? - spytałam lekko zaniepokojona.

- Paul dzwonił do chłopaków, że we wtorek mamy jakiś wywiad i mamy jutro wracać. - powiedział chłopak.

Skinęłam głową popijając wodę. Horan dokończył jeść, zapłaciliśmy i wyszliśmy. W drodze do domu Any dużo rozmawialiśmy, głównie o muzyce. Opowiedziałam chłopakowi jak nauczyłam się grać na gitarze i o tym jak grałyśmy z moją przyjaciółką, chcąc zarobić trochę kasy.

Niall jest naprawdę świetnym słuchaczem, mogłam mu mówić o wszystkim. Po dwudziestu minutach byliśmy na miejscu. Pożegnałam się z chłopakiem porządnym przytulaskiem i weszłam do domu. Harrego i Zayn'a już nie było, pewnie pojechali się pakować. Szkoda że muszą już wracać, myślałam że pobędą tu do czwartku, tak jak planowali, ale Bóg chciał inaczej.


_______________________________________________________

Yeah! Sprawnie mi idzie dodawanie kolejnych rozdziałów ;D
Ciekawe czy szybkość równa się jakości..
Ocenę pozostawiam wam ;)
@Twinkleineye

26 komentarzy:

  1. Super rozdział jak zawsze ;D
    Szkoda z tym, że Zayn zachowuje się tak chamsko (bo przypuszczam że to wcześniej było jego oczami) ;c
    Zapraszam:
    http://timehealsallwoundss.blogspot.com/
    http://i-think-i-wanna-marry-u.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle cuudowny ! : D
    wrrr . :D Niech ona się pogodzi z Louisem.
    Czekam na kolejne.
    Pozdrawiam . xx


    http://loadupongunsandbringyourfriends.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny:)

    wyłączyłabyś tę weryfikację słowa?:D

    OdpowiedzUsuń
  4. kurcze ciekawe który z chłopaków chce zniszczyć związek Louisa i Sary..
    dodaj szybko następny plosie. :)
    zapraszam do siebie na 12 rozdział: http://niezwykla-codziennosc-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. boskoo :D
    dogoniłam już czternasty rozdział :)
    zaczęłam czytać wczoraj i właśnie teraz skończyłam :D
    opowiadanie extra ! już czekam na następne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny;d szkoda że nie pogodziła sie Sara jeszcze z Lou;< szkoda mi ich trocheę...ale mam nadzieję, że już niedługo wszystko wyjdzie na jaw, tj cała sprawa z tym fotomontażem;d

    http://urealizbe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. boooooski . ! :* .
    czekam na nexta . i zapraszam do mnie . xd . :DDD . <3
    http://onedirectioninmyheart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. czekam z niecierpliwością na kolejny ; )

    OdpowiedzUsuń
  9. podoba mi się.:)
    obserwuję i liczę na to samo z twojej strony:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ehh biedny Lou :( Zapewne to Zayn jest tym, który chce zniszczyć związek Sary z Louisem... Przyjaciele się tak nie zachowują, no ale cóż poradzić... Niall jest koooochany <3 Jak można mówić, że powinien odejść z 1D albo, że nie ma głosu ?! Moim zdaniem Niall ma 2 najlepszy wokal w zespole, zaraz po Louisie <3 Ehh czekam na następny rozdział i mam nadzieję, że nasza PARKA się pogodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo spodobal mi sie ten rozdzial :) Jak bede miala wiecej czasu, to z checia wroce do Twojogo bloga i przeczytam poprzednie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ohh.. Rozdział wymiata ! *_*
    Wszystko świetnie opisane , supeer <3 .
    Czekam na nexta ^_^

    OdpowiedzUsuń
  13. Musze zacząć od początku by powiedzieć coś o Twoim dziele :D:D

    OdpowiedzUsuń
  14. genialny rozdział ;) Prosiłaś o powiadomienie o nowym rozdziale http://take-me-to-wonderland-onedirection.blogspot.com/2012/07/1-spotkanie-na-trzezwo.html ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. http://onedirectioninmyheart.blogspot.com/2012/07/rozdzia-14.html
    zapraszam wszystkich na 14 juz rozdział . ; ))

    OdpowiedzUsuń
  16. Podoba mi się jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Strasznie fajnie piszesz, czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  18. przeczytałam cały- świetny! muszę zajrzeć do poprzednich koniecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda mi Lou :( No ale... Bardzo mi się podoba! Czekam na kolejne :)

    http://this-is-just-a-game-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetne♥
    Dodaję do obserwatorów i liczę na to samo u mnie: http://fashion-by-anita.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. hmm...ciekawe kto chce zepsuć związek Sary i Lou ? x D
    Świetne < 3

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń